czwartek, 12 lipca 2007

Inaczej



Różnica zdań.
Ładnie napisane.
Wymiana poglądów.
Dyskusja.

Ciche prychania.
Gniewne frazy mruczane pod nosem.
Ścierka nerwowo wyżymana.
Ogień buntowniczy miotany w Bogu ducha winny kran.

Przerwa.
Zatrzymana przez tajemniczy mechanizm woda.
Spojrzenie w lustro.
By ujrzeć szlachetnie nadąsaną twarz
I mieć tę satysfakcję.

Szczera tafla szkła odbija smutne oblicze
Ze świeczkami w oczach.




Katarzyna


środa, 11 lipca 2007

Mój





Jesteś moim słońcem,
które miłym światłem
otwiera zaspane oczy
Jesteś jak jedyna książka,
którą chcę czytać wciąż i wciąż
Uczyć się ciebie na pamięć
Jesteś jak wiatr,
który ochłodzi i łagodzi zmysły
Jesteś jak szklanka wody,
której pragnę jakbym
dopiero co wróciła z Sahary
Jesteś jak obłok, który
w każdej chwili może
zamienić się w burzową chmurę
Jesteś jak zimny deszcz, który
sprowadza na ziemię
gdy wątpię w siebie
Jak noc wszechstronny
jak wśród wielu gwiazd
księżyc w pełni
Jedyny, wyjątkowy, niepowtarzalny



Risa


niedziela, 8 lipca 2007

Plastik



Przyklejona sztuczna rzęsa.
Wyraz oczu też fałszywy.
Lazur nieba również czasem kłamie.
Uśmiech wystudiowany może zmylić.

Zdjęcie przerobione komputerowo.
Nieprawdziwe każde słowo.
Matrix.
Nie, życie.

Chcę krzyczeć.
Dławię się własną sztucznością.
Głos nie wydobywa się z plastikowej krtani.
Przyklejam więc kolejny tips, jakby nic nie zaszło.






Katarzyna