Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sognatore. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sognatore. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Jeden dzień, nic więcej



O jeden dzień i nic więcej
nie ważne co będzie potem.
O jeden dzień - duszy złotem
proszę wiatr i słońce
śląc słowa na końce
zakręconego świata - poezji wieńcem.

Może być słońce, może - i deszcz,
w letnie popołudnie i mroźny ranek.
Może być kostka, może - i rumianek
pod naszymi stopami,
byleśmy byli sami
nad morzem czy w mieście - jak chcesz...

Sama wiesz - skąd moje staranie
ślepo uparte jak pierwszego razu.
Sama wiesz, że nie baczę na rozstanie
czy będzie wieczne może
czy ciut krótsze, w kolorze
bądź ponuro szare - melancholią obrazu.

Ten jeden dzień nim czas przeminie,
nim dorośniemy i stracimy fantazje.
Ten jeden dzień gdzieś czeka - i tak i nie
kiedy miłość w wietrze śpi
z nadzieją, co nocą się tli.

wtorek, 25 marca 2014

Ach, romantyzm...

A jeśli wszystek lat wstawić
              za jeden szept
romantyczny jak gładź sztyletu
by potem nie czuć pieszczot stu,
splotu ciał i ciepła jej, lecz sławić
               jak anioł do sieni wszedł.
Do pokoju śląc miłosne trucizny
                   w słodkiej niewiedzy
o sercu kochanka, tak bardzo strudzonego
iż zbrakło mu sił, oddechu cielesnego
dla tej wybranej, której nie pragnął bielizny,
                     a duszy w snu twierdzy.
A jeśli romantyczność zaspokoi pragnienia
                             choć nie powinna,
gdy szczęśliwe dni i spokojne sny przyjdą,
by życie w agonię przemienić, lecz łzy nie wyjdą
tak jak odrzuconemu sercu - utęsknienia
                          a przecież nic temu nie winna...

sobota, 15 marca 2014

Wisła szalenie piękna

Wisła wieczorem śni nieprzerwanie baśnie
i wzdycha sobą głęboką do innych duchów
marzeniem wymalowanym na wodzie nim zaśnie
o księżycu, że kiedyś go posiądzie, zawładnie
mimo, że chmura czy tafli drżenie starczy
żeby zniknął miesiąc, bez śladu czy słuchu...

Wawel drzemie potęgą w pięknie ludzkiego kamienia
lecz rzeka obca nam, mówi o boskim śnie
w swej nieruchomej twarzy i gwieździstych majaczeniach
w łagodnych ryzach brzegu, ludzką ręką trzymana zgrabnie
uchowała się nie poznana, nietknięta żadną myślą lecz czy
zawsze tą samą Wisłą jest, czy dwie istoty ma?
                                                            Nocą i we dnie...

Woda śni, usnęła w dalekim szepcie miasta
płynie delikatnie z kocem gwiazd na wodzie
ale czy wrażeniem jest czy zaklęciem co z głębi wyrasta
wołanie łez czy tylko dna skamieniałego
-  nie wiem - cisza świata i ciemność miejskiej nocy
nęci mnie by wejść, poczuć stopą dno
                              skąpaną w trwodze...

Jeśli pójdę - śmierć dołączy jeszcze w drodze
ale gdyby świat był o innej wodzie, innej duszy ludzkiej
a wołanie prawdą starca o długiej brodzie,
który widział przemijanie, marność świata tego
postawię krok i następny nieśmiertelny z śmierci mocy
powoli woda mnie pochłonie otchłanią ciszy, schodząc ze wszystkim
                                                       prócz niej...

czwartek, 18 kwietnia 2013

Cichy zakątek



Mój świat kołysze się na uboczu,
dygocze z zimna jakie dmie u ludzi
i patrza z oczu, zdradliwie łudzi
choćby ciepłem kobiet lalek,z nową po półroczu.
Ten mały światek mieszka w tradycyjnej chacie.
-Chcesz się ogrzać? Śmiało, zapraszam Bracie!

Mała kolebka trzymająca się poezji
w każdym skinieniu i słowie tego zakątka,
gdzie wysławiam słońce z księżycem i ich dzieciątka
mrugające pośród ciszy gdzieś na polinezji.
Taka wysepka odwiedzana przez fale na brzegu,
składa wyrzucone resztki, wraki wytrącone z obiegu.

Mój świat kwitnie przy oazie uczuć,
gdzie burza upuszcza łzy wysychające na piasku
pod fundamenty nowego ładu w oprawie oklasków
tych co dawno zbłądzili z karawaną po stukruć
wypchaną złotem brudnym od braku wrażliwości.
Mam szopkę nad oczkiem lustrzanym, przykra dla gości.

Mała cząstka gojąca rany u źródła
wysoko w górach, gdzie dosięgam gwiazdki
i przeganiam chmurę nie skorą do płaczu namiastki,
domek z kamienia odporny na człowiecze pródła*,
tworzę dzieła na płótnie, cichutkie wiersze
z pomocą Bożą, sławioną tu jeszcze.

Mój świat w zgodzie z waszym na jednej mapie
choć daleki wam, za zasłoną bogatej karty
bez złotego wyzysku, korzyści - świat nic nie warty
gdzie nie gości uprzejmość co krwawym cieniem człapie.
Taka ląd skryty pytaniem, mgłą nieopisaną
ostatnia plama na mapie, umyślnie nieznaną.

Mały skrawek suchej ziemi w lasu gęstwinie
tonącej w bagnach jako serc nadzieja niespokojna
o wartości, cnoty i prawości tonące obok z wolna
pod ciężarem cierpień jakim hołdujecie niewinnie.
Ostatni pewny ląd choć nie uklepuję własnej ziemi
kosztuję życia przy ognisku, gdy strach zasiądzie nad ogniemi.

Mój świat rozkradany w zasięgu miasta
przez ludzi gnanych żądzami niczym zwierzęta,
miast wolności bliższa karta życia w spokój zamknięta,
osamotniona z wartości, z współczucia i basta.
Taki domek gdzie ludzie w okna plują
a kłaniają się nisko na chodniku, tak oczy malują.

Mała przystań, która traci kontakt z kupcami,
niech sprzedają ludzi i ich twarze daleko za nami
dla zysku, uznania i noży w plecy wbitych.
Szyję swe marzenia na nitce bajki babcinej
wiedzy książek i rady umarłych, wiary dziecinej.
Idę za światłami dawno w waszych oczach zabitych.


_________________________

*pródła - docinki, wyśmiewanie doświadczane od ludzi nie znających się na rzeczy, nie obeznanych w sprawie

sobota, 23 marca 2013

A kim własciwie jestem?


A gdybym był piratem 
to czy grając w karty
miast kantować z natury pod blatem
czy grałbym swoje będąc nie upartym?

A gdybym był gliniarzem
to czy zbierając łobuzów 
czy umiałbym wypić w barze
miast szukać klucza wśród akt gruzu?

A gdybym był bandytą
to czy sięgając po nie swoje
umiałbym ujawnić twarz zakrytą
miast planować wyszukane rozboje?

A gdybym był malarzem
to czy maczając pędzel po natchnienie
miast malować to co kanon karze
czy nabazgrałbym może swe widzenie?

A gdybym był niewolnikiem
to czy śpiąc z myszami pod ścianą
śniłbym o ucieczce ze świecznikiem
miast pracować społecznie z miną udaną?

A gdybym był wikingiem
to czy płynąc za grabieżą
pisałbym pieśni swej Izoldzie pod klingiem
miast szlifować ostrze na krew świeżą?

A gdybym był poetą 
to czy dbając o kurs stylu
słuchałbym szeptu serca pod Juliettą
miast podzielał zdanie rozsądku, jego zasad tylu?

niedziela, 17 lutego 2013

Zachód słońca

Zachód słońca
swą promienistą tarczą
sięga grzbietu drzew
skąpanych w mroku skarcon
przez skraj widnokręgu
który to skraca krążek
jakby z ognia wyjęty
wśród granatu nieba wstążek.

Powoli chowa go czas
wznosi upiorne krańce
coraz to szybciej,
dostrzegam ospałe ostańce
okryte już tylko
blaskiem niby wspomnieniem
pośród mroku przed oczyma
i z zachodu koc żegnam westchnieniem

poniedziałek, 4 lutego 2013

Miłosne świece zgasły...


Płomień miłosnych świec ścichł, tak nagle
jakby powiew zajrzał przez okno
i zabrał wraz z sobą romantyzmu żar,
cisza, mrok i samotność w pustym pokoju, niemy żal.

Okno otwarte na świata cztery strony
wpuściło wiatr  nieproszony,  czasem zamknięte od środka
za zasłonami chowa niebo, choć jest przeźroczyste
takie szczere w swym obrazu złudzie, niby czyste.

Ja sam, strażnik filarów uczucia
zasnąłem u stóp świątyni; jakby była iluzją
bo gdybym się obudził, żadnej już iskry oczy nie ujrzą.

Czuję przejmujący chłód, okno otwarte
i wciąż siedzę z zamkniętymi oczami
mógłbym wstać, lecz  wolę nadzieją myśli mamić… 


__________________________
kiedy człowiek wie w jakiej beznadziei stoi i nie chce ruszyć

środa, 23 stycznia 2013

Kurs miłości

Wiersze w cenie Twego uśmiechu
lub po dwa ciepłe słowa.
Brzmi zachęcająco, piszę w pośpiechu
choć nie ma kolejki to magii okowa
trzyma mnie i nazywa klientem
niezbyt bogatym z pustym kentem.
Spojrzenie po trzy uśmiechy,
cichy chichot najdroższy spod strzechy
upragniony w mych myślach,
więc przeliczam wiersze i uśmieszki,
komplementy i balet dżentelmeński.
Zbieram powoli, myślę ile zyskam:
Wstęp do stęsknionych snów
i błahego bajarza myśli znów
trochę szczęścia, złudnej nadziei
trochę łez w sennej kąpieli.
A Ty? Niedługo zamkniesz mi sklep,
a mi wymknie się miłości chleb.
Znalazłem drobne pomysły:
trzy róże i łakocie
wypłacone mi w złocie.
Wygrałem, kupiłem i monety prysły.
Biedny jak przedtem
biedny bo bez złota,
a ja śmieję się, tańczę fokstrota
szczęśliwy wraz z miłosnym pakietem
pełnym uczuć i zawirowań,
rumieńców i rozczarowań.
Och biedaczysko! Jam bogatszy niż król
mam ukochaną z rumieńcem
tańczącym z uśmiechem za róży wieńcem,
a taki król ma tylko skarbiec, sługów i jakiś dwór...


_____________________
pierwszy raz napisałem coś lekkiego, śpiewnego i trochę dziecinnego,
dobrze wyszło?

środa, 16 stycznia 2013

Pociąg dla każdego



Skostniałe widmo marznie na peronie
i śpieszy z urlopu przyodziana w białą szatę,
niewidoczna czeka na wjazd swego pociągu klienteli, ich bogatą kartę
przypadkowo z wieloma bliskimi spotkaniami, aż tłoczno w wagonie!

Pasażer jeden młodszy od drugiego, jak wyścig zbędnych koni
nie jak starcy u kresu, bliżej mu do głupca co życie trwoni,
głośne hasła i kolorowe szyldy: brać, korzystać i zabawić
wszystko podsuwane pod młode wiosny gotowe się życiem dławić!

Brać, korzystać i zabawić w ramce wielkich ludzi
ze złotem upchanym po kieszeniach, a w rozumie i uczuciu tacy chudzi
Jeden drugiego podsiądzie byle więcej, byle wyżej,
a ona w białej szacie już podchodzi, kolejny krok bliżej...

Ślepi, ubrani modą "Carpe Diem", gawędzą z nią, zapoznają się
chwalebni w swej odwadze, wstają, ściskając widma dłoń,
forma pożegnania, chcą odejść, nie mogą, wołają doń
ona śmieje się, skreśla podróżnego, nie ma go. Jej pociąg zabiera ludzie nie wiadomo gdzie...


__________________________

wskazówka do interpretacji:
- układ rymów w zwrotkach
- układ 4 zwrotek, gdzie zwrotka jest wersem

co myślicie o takim zabiegu?

sobota, 22 grudnia 2012

Jedne ze skrytych marzeń

Gdy przychodzi wieczór
i zaczyna u mnie gościć,
zawiesza barani gwiazdozbiór
jaki dziwnym uśmiechem świeci,
a i księżyc uwieszony mruga raz po raz,
gdy ogrania go popielata chmura
jakby odchodził, chował twarz,
ale zawsze wraca, choć pogoda ponura.

Kiedy wszystko wokół śpi
i sam tylko dźwigam powieki
wsparty nocną lampą, która się tli
kładę się do łóżka, staję się lekki
jak lekka może być gąbka,
która po trochu oddaje miłość w wilgoci
po każdym dniu suchsza o gram ułomka
wciąż mokra, bo skrywa źródło bez kroci.

I wtedy marzę o tych gwiazdach
jakimi usłał bym Ci sufit, tak bajecznie
i o tym księżycu zaczepionym o świata dach,
ukrył bym go w Twej nocnej lampie niegrzecznie.
Obudził bym te wszystkie książki,
puścił bym latawce marzeń gdzieś wysoko
i wplatał w Twe włosy kolorowe wstążki,
złowił spadającą gwiazdę z ognistą powłoką,
by zagrzała nasze dłonie
na te wszystkie gry i zabawy.
Wyjął bym stubarwne pisaki i pelargonie
jakie byś przywdziała, a ja na płótnie oddał wasze barwy.
Otworzył bym szuflady dawno zapomniane
i wzbudził te błogie wspomnienia
kilkoma zdjęciami w aromacie kawy owiane
jaką bym przyniósł wraz z ciastkami pełnymi nadzienia
miłości w czerwonej barwie malin,
otulił bym Ciebie ramieniem podczas filmu grozy
i ułożył bym Cię już spać i na słowika fali
jego radosnej piosnki odegnałbym mrozy
i w końcu dał całusa, szepnął dobranoc,
przykrył bym Cię w snów bajecznych koc,
zgasił księżyc, zabrał gwiazdy,
wyszedł i uchylił drzwi, gotów do odjazdu...

czwartek, 20 grudnia 2012

Dołączysz przyjacielu?



Idę wciąż dalej
Na wprost przed siebie,
Idę bez trudu żadnego
Tak dalej, tak dłużej pod jasnym niebem.

Mijam rzeki,
Mijam i lasy,
Nie szukam niczego,
A idę i nie trzymają mnie żadne pasy.

Widziałem już wszystko
Ludzi w mieście
I zwierzęta w dziczy
Czy dojdę końca wreszcie?!

Nie boję się jutra
Z przygodą na plecach
Tak brnę przez dni, tygodnie,
Przez zaspy w zimie, po letnich kwiatach.

Nie stanę tu ani tam,
Jak motyl lekki
Wywieje mnie westchnienie
Nowej przygody, sam wskoczę w jej szczęki.

Póki mam sił
W młodym cielu,
Nie spocznę w miejscu.
Wyruszysz wraz ze mną, mój przyjacielu?!



______________

Czas świąt, czas i radości
Wesołych Świąt Młodzi Poeci!



środa, 28 listopada 2012

Nie-zwykłe spojrzenie

Niewieści płochy wzrok z płomiennym blaskiem,
stąpa po kruchym lodzie posypanym piaskiem,
który notuje każdy krok, każde potknięcie
kobitki stroskanej spojrzeniem oczu, z których wyczytytuje więcej
niżli było trzeba, niżli sam ciekawski widział;
kolejna troska, burza myśli płaszczem jest, jakim dla niej przywdział.

Stracha się własnej osoby jakoby księżną była, głupiej omyłki,
zlicza wszystkie błędu błahostki k'własnej zgubie
by później skrzyczały niczym wrony intruza, miast jak gołębie zmilkły
i tak w swej nieśmiałości z uczucia źródeł, nie ulatuje nic, zamknięta pozostaje w sobie...

sobota, 17 listopada 2012

To, co w nas drzemie



Taki wiatr, co wznosi liście ponad głos
Taki wiatr, co puszcza w tan kobiecy włos
ze źródłem bez imienia i z szatą czucia dalekiej złudzie
przez młode wiosny młode słowa uszyte nań w brudzie
ganiają mroczne chmury z przestrogą dudniącą w rozumu uszach
pędzą znikąd, przekracza granicę skąpaną w przymusach.

Taki wiatr, co płynie z wezbraną rzeką
Taki wiatr, co uchodzi w tył wraz z wyciągniętą ręką
zna ulice i gra w parku melodie stłumione siłą
przez "ludzi" uklepujących swoją ziemię, z własną mogiłą,
strażników sumienia blaszanych oczu i hurtowych serc
których bez gwałtu o wielkiej liczbie nie sposób przejść.

Taki wiatr, co niknie wśród drzew tulących szum
Taki wiatr, co cichnie gdy śpiewa ludzi tłum
jaki uznaje własne słońce i dzieli głuchą noc
czyszcząc strych ze zbędnych rupieci, chowają je pod zamykany koc
stawia własne filary, spisuje grzecznie w aktach rozkazu słowa
natchnione sercem, składane w myśli gdzie koniec i początek wzięła droga.

wtorek, 30 października 2012

Nieznana mi miłość




Nie potrafię znaleźć odpowiedzi
na miłość co nie zna zmierzchu,
choć już dawno jej sens wyszedł przez drzwi
nie zostawiając po sobie nic prócz tęsknego oddechu
wśród kurzu śpiącym na gramofonie co zapomniał nut
i słów ze starej kołysanki, i zdjęć z albumu
o wyblakłym blasku ginącym w świetle świec
co nazywają moje uczucie nie tracąc tchu,
żarząc się nie mając filarów (z wosku), spod których mógłbym zbiec        
kiedy idea kultu odeszła wraz ze starcem,
której nie omieszka znaleźć źródła ni gram,
a ja idę za prądem (ciepłego) jutra w kieszeni z sercem
o nieznanej twarzy nikomu, nie pamiętam nawet ja sam
lecz idę już częściej wśród gwiazd, za rękę z marzeniem
co mydli oczy przez pryzmat w zegarze, kłamie spełnieniem...



__________________________
 Te dwa słowa w nawiasach to mają być poprawki, ale nie wiem czy są potrzebne.
Ostatnio zaczytałem się w poezji Jastruna, gorąco polecam.

sobota, 6 października 2012

Do M***

Idę ulicą w alei chmur
głuchy na świat, oddzielony ścianą
usłaną różami co z pęków chylą mi Ciebie
a ja, jakby w okowach wciąż idę po niebie
kiedy autobus wyłania się z mgieł
i czeka jak rumak, aż puszczę dalej wodzy
by przysiąść znów, by wzlecieć k'Tobie
przysłaniającej me oczy obrazem pragnień
(na wzór syreny, jakże bajecznej)
równie pięknym jak i fałszywym
bo kiedy tylko go sięgam
rozpływa się niczym sen
a mnie pozostają jeno łzy...


_________________________

Za oknem znowu pada deszcz....

czwartek, 20 września 2012

Dwie mrówki



"Napomina mrówka niewolnica swoją towarzyszkę:
- Patrz jak idziesz i co niesiesz! Jaką szyszkę?!"
 "Kazano iść i przywlec, więc to czynię jak przystało,
  a co niosę i co chowam, moja sprawa, Ciebie nie pytano."
" Sprawa sprawą, znam na rzeczy, lecz królowa
prosi ładnie, nie spodobasz - głowa spadnie."


__________________________________

Ostatnio przerabiałem bajki Krasickiego, więc i ja coś niecoś spróbowałem, główną myślą przy tworzeniu była Polska pod zaborami i stosunek młodzieży do najeźdźców, natomiast jeśli chodzi o dzisiaj, stosunki pracy, majętność i te sprawy. Ogółem rzecz biorąc, Ci o klasę wyższą rozdają karty, niektórzy ślepo się oddają usługom i tracą ducha, inni walczą nawet jeśli są skazani na porażkę.

poniedziałek, 10 września 2012

Szalone Chmurki





Chciałbym z Tobą popatrzeć w niebo gdzieś na wzgórku
razem, tuż obok siebie oglądać jak szaleją chmury nad nami
jak tańczą obłoki i grają swym zwinnym kształtem
przypominając postacie ze znanych nam bajek
jakbyśmy mieli ich zdjęcia w albumie wyobraźni
i płynnie niczym bajarze zanurzają nas w wspomnieniach
śmiesznych czasem nie
bawią ku radości słońca, które nas okala i przymnaża śmiechów
nad obłokami, które nie chcą skończyć przedstawienia
chmury miast aktorów, niebo scenerią
a my w roli reżysera wprost z Hollywood, jak magicy
czarujemy oczy samych siebie 
zatracając się w czasie
jak małe dziecko co nie wie
dlaczego jest południe
bo i po co przy zabawie?



_____________________

Kiedyś tyle patrzyło się w chmury, z kimkolwiek i marzyło i przypominało przygody, 
ile zabawy było przy tym, czy tylko ja przestałem je oglądać? 

środa, 15 sierpnia 2012

Czym jest sens życia?



Czym jest sens życia?
Gdzie go szukać?
Czy on jest sposobem bycia
I czy da się go oszukać?

Lepiej go mieć
Czy nie znać go wcale?
Niektórzy są jak wytarty śmieć,
A inni liczą na wiekuistą chwałę.

Czy to przez tą niewiedzę?
Czy ten sens jest tak ważny?
Jeśli ja w przeznaczenie nie wierzę
To jestem głupi czy odważny?

_______________________________

Zastanawialiście się kiedyś dokąd dziś kroczymy i jak? Gdzie my właściwie
chcemy dojść?

piątek, 13 lipca 2012

Muzyka siebie samego



Rytm dnia,
bicie serca w koncercie życia;
gra ile sił w płucach
i ile brzmienia w talerzach
by wytyczyć tę ścieżkę dźwięków
szalonych jak ja, bijących bez lęków.
Akompaniuję własne dzieło podczas natchnienia
ja sam, ja maestro przedstawienia,
lecz jednej nutki mi brakuje do perfekcji
zauważalnej tylko przez samego mistrza
i najbliższych mu odbić w czasie refleksji.
Brakuje śpiewu panny z głosem anioła...




Sognatore

 

czwartek, 3 maja 2012

Ja już nie ten




Uśmiech mi poślesz- a ja
tylko sucho imitacją Ci odpowiem.

Przemówisz z zapałem- a ja
go ugaszę, pewnie nic nie powiem.

Westchniesz na mnie- a ja
odwrócę się i tego nie zauważę.

Złapiesz za dłoń- a ja
nie oddam uścisku i puścić karzę.

Pomożesz duszy mej- a ja
tylko podziękuję w niechęci.

Ucałujesz mnie- a ja
chłodno odsunę się, mnie już wcale to nie nęci.

Płaczem wybuchniesz- a ja
udam, że nie widzę i ręki pomocnej nie poślę

Zechcesz w ramiona wpaść- a ja
nie obejmę i nie utulę, nie proś mnie.

Spojrzysz na mnie- a ja
powoli skryję wzrok.

Otworzysz serce na mnie-a ja
odmówię, w moim zapanował już mrok .




Sognatore