Mój świat kołysze się na uboczu,
dygocze z zimna jakie dmie u ludzi
i patrza z oczu, zdradliwie łudzi
choćby ciepłem kobiet lalek,z nową po półroczu.
Ten mały światek mieszka w tradycyjnej chacie.
-Chcesz się ogrzać? Śmiało, zapraszam Bracie!
Mała kolebka trzymająca się poezji
w każdym skinieniu i słowie tego zakątka,
gdzie wysławiam słońce z księżycem i ich dzieciątka
mrugające pośród ciszy gdzieś na polinezji.
Taka wysepka odwiedzana przez fale na brzegu,
składa wyrzucone resztki, wraki wytrącone z obiegu.
Mój świat kwitnie przy oazie uczuć,
gdzie burza upuszcza łzy wysychające na piasku
pod fundamenty nowego ładu w oprawie oklasków
tych co dawno zbłądzili z karawaną po stukruć
wypchaną złotem brudnym od braku wrażliwości.
Mam szopkę nad oczkiem lustrzanym, przykra dla gości.
Mała cząstka gojąca rany u źródła
wysoko w górach, gdzie dosięgam gwiazdki
i przeganiam chmurę nie skorą do płaczu namiastki,
domek z kamienia odporny na człowiecze pródła*,
tworzę dzieła na płótnie, cichutkie wiersze
z pomocą Bożą, sławioną tu jeszcze.
Mój świat w zgodzie z waszym na jednej mapie
choć daleki wam, za zasłoną bogatej karty
bez złotego wyzysku, korzyści - świat nic nie warty
gdzie nie gości uprzejmość co krwawym cieniem człapie.
Taka ląd skryty pytaniem, mgłą nieopisaną
ostatnia plama na mapie, umyślnie nieznaną.
Mały skrawek suchej ziemi w lasu gęstwinie
tonącej w bagnach jako serc nadzieja niespokojna
o wartości, cnoty i prawości tonące obok z wolna
pod ciężarem cierpień jakim hołdujecie niewinnie.
Ostatni pewny ląd choć nie uklepuję własnej ziemi
kosztuję życia przy ognisku, gdy strach zasiądzie nad ogniemi.
Mój świat rozkradany w zasięgu miasta
przez ludzi gnanych żądzami niczym zwierzęta,
miast wolności bliższa karta życia w spokój zamknięta,
osamotniona z wartości, z współczucia i basta.
Taki domek gdzie ludzie w okna plują
a kłaniają się nisko na chodniku, tak oczy malują.
Mała przystań, która traci kontakt z kupcami,
niech sprzedają ludzi i ich twarze daleko za nami
dla zysku, uznania i noży w plecy wbitych.
Szyję swe marzenia na nitce bajki babcinej
wiedzy książek i rady umarłych, wiary dziecinej.
Idę za światłami dawno w waszych oczach zabitych.
_________________________
*pródła - docinki, wyśmiewanie doświadczane od ludzi nie znających się na rzeczy, nie obeznanych w sprawie