sobota, 22 grudnia 2012

Jedne ze skrytych marzeń

Gdy przychodzi wieczór
i zaczyna u mnie gościć,
zawiesza barani gwiazdozbiór
jaki dziwnym uśmiechem świeci,
a i księżyc uwieszony mruga raz po raz,
gdy ogrania go popielata chmura
jakby odchodził, chował twarz,
ale zawsze wraca, choć pogoda ponura.

Kiedy wszystko wokół śpi
i sam tylko dźwigam powieki
wsparty nocną lampą, która się tli
kładę się do łóżka, staję się lekki
jak lekka może być gąbka,
która po trochu oddaje miłość w wilgoci
po każdym dniu suchsza o gram ułomka
wciąż mokra, bo skrywa źródło bez kroci.

I wtedy marzę o tych gwiazdach
jakimi usłał bym Ci sufit, tak bajecznie
i o tym księżycu zaczepionym o świata dach,
ukrył bym go w Twej nocnej lampie niegrzecznie.
Obudził bym te wszystkie książki,
puścił bym latawce marzeń gdzieś wysoko
i wplatał w Twe włosy kolorowe wstążki,
złowił spadającą gwiazdę z ognistą powłoką,
by zagrzała nasze dłonie
na te wszystkie gry i zabawy.
Wyjął bym stubarwne pisaki i pelargonie
jakie byś przywdziała, a ja na płótnie oddał wasze barwy.
Otworzył bym szuflady dawno zapomniane
i wzbudził te błogie wspomnienia
kilkoma zdjęciami w aromacie kawy owiane
jaką bym przyniósł wraz z ciastkami pełnymi nadzienia
miłości w czerwonej barwie malin,
otulił bym Ciebie ramieniem podczas filmu grozy
i ułożył bym Cię już spać i na słowika fali
jego radosnej piosnki odegnałbym mrozy
i w końcu dał całusa, szepnął dobranoc,
przykrył bym Cię w snów bajecznych koc,
zgasił księżyc, zabrał gwiazdy,
wyszedł i uchylił drzwi, gotów do odjazdu...

czwartek, 20 grudnia 2012

Dołączysz przyjacielu?



Idę wciąż dalej
Na wprost przed siebie,
Idę bez trudu żadnego
Tak dalej, tak dłużej pod jasnym niebem.

Mijam rzeki,
Mijam i lasy,
Nie szukam niczego,
A idę i nie trzymają mnie żadne pasy.

Widziałem już wszystko
Ludzi w mieście
I zwierzęta w dziczy
Czy dojdę końca wreszcie?!

Nie boję się jutra
Z przygodą na plecach
Tak brnę przez dni, tygodnie,
Przez zaspy w zimie, po letnich kwiatach.

Nie stanę tu ani tam,
Jak motyl lekki
Wywieje mnie westchnienie
Nowej przygody, sam wskoczę w jej szczęki.

Póki mam sił
W młodym cielu,
Nie spocznę w miejscu.
Wyruszysz wraz ze mną, mój przyjacielu?!



______________

Czas świąt, czas i radości
Wesołych Świąt Młodzi Poeci!



niedziela, 16 grudnia 2012

Wspomnienie Lata

w kącie pokoju
zakradło się Wspomnienie Lata
tęskniące
żałosne
wzdychające
z bólem wspomina słońce
kwiaty
trawę
kolorowe motyle
Wspomnienie Lata przytulone do grzejnika
takie małe i biedne
aż chciałoby się utulić

a za oknem panuje Zimowa Dama
przysłoniła świat białym puchem
starsza pani karmi gołębie w parku
dzieci rzucają chlebem w łabędzie
na targu pojawiły się choinki
piękne zielone i pachnące
zewsząd błyskają kolorowe lampki
wszędzie słychać kolędy

Wspomnienie Lata skulone przy kaloryferze
zapomniane wspomnienie tego co odeszło
tego co odeszło i tego co nadejdzie
skończy się Zima powróci Lato

jem pomarańczę
w pokoju roznosi się jej zapach
zapach Świąt
czekam już tylko aż wrócę do domu

chcę biegać po schodach w górę i w dół
nucąc pod nosem kolędy
w domu w którym pachnie choinką
i setką różnych wypieków mamy

nie wspominam Lata
a jego Wspomnienie zniknęło spod kaloryfera


_______________

       Naszło mnie na to przy ostatnim wierszu. Tamten był zabawą, radością, śmiechem. Ten jest refleksją. I, jak stwierdziła anada13 pod "Grudniową piosenką", dużo tu ostatnio melancholi. Ludzie! Trochę więcej optymizmu! Trochę więcej śmiechu, radości. To jeszcze nikogo nie zabiło.