poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Historia jednego dnia

nad ranem wstałam
z domu wyszłam
kolejny dzień przeżyłam
późnym wieczorem wróciłam
a potem na twarz padłam
i umrzeć zapragnęłam

kartka na drzwiach:

tu byłam
zanim umarłam
teraz mnie nie ma
będę jak wrócę
o ile ożyję

nie czekajcie z kolacją

wtorek, 2 kwietnia 2013

Pozwól mi


pozwól mi
wzbić się ponad to
dolecieć do chmur
napawać się błękitem nieba
czuć przez chwilę to szczęście niepojęte
a wszystko po to
to wszystko po to
by upaść
by upaść znowu
by upaść jak najmocniej
by upaść ostatecznie
głową o bruk
a na bruku krew
tylko tyle
proszę, pozwól mi.

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Nadzieja

pod powiekami blady świt
osiada złotem na rzęsach i włosach
złoto i srebro, czerwień i błękit
tak bardzo normalne
tak bardzo doskonałe
za uchem kwiat wspomnień
w oczach zapomnienie
usta klejące się od wielkich marzeń
gwiezdny pył błyszczy na nich niespełnieniem
gdy spada z nieba za nieposłuszeństwo
dłonie są pełne tej głupiej nadziei
co radość przelewa przez palce jak rzekę
pełne jej serce, rozum jej pełny
wylewa się z dzbana nalanego po brzegi
potem została już tylko nadzieja
ona jest wierna
trwa przy mnie na wieki
z nią brnę przez zaspy niewiary, niemocy
gdy sypie się z nieba biały cud udręki

a pod powiekami blady świt
osiada srebrem na rzęsach i włosach

_______________

       Miałam napisać coś krótkiego, dwa słowa o wielkiej treści. Nie wyszło. Słowa popłynęły same i oto tego efekt. Czasem nawet pojawiły się rymy.
       Tak oto zaczynamy kwiecień. U mnie biało, śnieg prawie do kolan.