piątek, 26 października 2012

Na strychu

weszłam na strych własnej duszy
schody zatrzeszczały jękliwie pode mną
odgarnęłam pajęczyny zapomnienia
wisiały wszędzie a na nich tłuste pająki

na strychu pudła
wieże rozpadających się pudeł
poszufladkowane wspomnienia
brzydkie myśli zamknięte w kufrach
na zardzewiałe kłódki
na strychu wszystko schowane
we wspomnieniach
zapomniane bo tak było wygodniej

odkurzyłam wspomnienia bez pamięci
wygrzebałam myśli zepchnięte w kąt
wyjęłam wszystko na wierzch
lepiej przecież pamiętać
żeby nie wpaść drugi raz w błąd

w odmętach mojego strychu
znajdę wszystko czego szukam
wystarczy wyciągnąć rękę
zgarnąć kurz z pudeł
zdjąć brudne wieczko
wyciągnąć znów na wierzch

wystarczy tylko chcieć
wystarczy tylko pragnąć

i znów marzyć


_______________

       Znów pisane pod wpływem chwili i nagłego natchnienia. 

środa, 24 października 2012

* * * (odchodzisz?)

* * *
-Odchodzisz?
-Nie wiem.
-To jak? Jesteśmy razem?
-A bo ja wiem.. a ty?
-A co ja?
-Ty chcesz zostać?
-Może...
-Spróbujmy do jutra.
-Jakiego jutra? Ile tych juter?
-Nie wiem.
-A może... może dajmy sobie spokój?
-Nie wiem.. a chcesz?
-Może...
-Daleko do świtu.
-To noc polarna.
-Którą sami sprowadziliśmy.
-No.. no tak.
-Daleko.
-... A jakby zapalić świeczkę?
-Po co? Wypali się.
-A może da trochę ciepła?
-Do pierwszego podmuchu. Zaśnijmy.
-To nie ma sensu, by spać obok problemu.
-Czemu? To łatwiejsze.
-Ale problemu nie rozwiązuje.
-No tak...
-Włącz światło. Jarzeniówkę się zapali.
-Nie.
-Dlaczego?
-Zbyt łatwo można ją zgasić.
-To co zrobimy?
-Siedźmy.

*

-Tu jest zimno.
-Trudno.
-Chociaż otwórzmy okno. Może nastał już świt.
-Zostaw.
-Poczekaj, to zajmie chwilę, otworzę okno i wrócę...
-Zostań.
-Po co?
-Masz rację, tu jest za zimno. Zostań obok.
-Jeśli otworzę okno, będzie jeszcze...
-Zostań.
-Dobrze.

*

-Zimno. Otwórz okno.
-Ale przed chwilą...
-Nieważne, otwórz proszę okno...
-Przytul, tak jak przed chwilą, i będzie cieplej...
-Otwórz proszę...
-To nie jest słabość.
-Otwórz okno.

*

-Kochasz mnie?
-Może... a ty?
-Nie wiem.
-A wyobrażasz sobie życie beze mnie?
-Nie.
-Ja też...
-Zostaniesz?
-Może.... a odejdziesz?
-Nie wiem.
-Poczekajmy jeszcze trochę... do świtu.

________________________________________________________
troczkę długie.... jesienno-handrowe.

czwartek, 18 października 2012

Psalm 134


"Oto błogosławcie Pana,"
zostawcie nabrzmiałe słowa
"wszyscy słudzy Pańscy,"
uniżonego  na palu
"którzy trwacie nocami w domu Pańskim. "
pozdrówcie Go cichym skinieniem
"Wznieście ręce wasze ku Miejscu Świętemu'
ręce obmyte
"i błogosławcie Pana! "
zanurzone w wyborze poranka
"Niechaj cię Pan błogosławi z Syjonu,"
Jezus mijający cię w w szarych oknach
"Ten, który uczynił niebo i ziemię!"
zawrze wszystko w ułamku źrenicy
___________________________________________________
Tak mały eksperyment. Co o tym myślicie?
Chyba powinnam podać, skąd został zaczerpnięty psalm, ale akurat nie mam tego wydania Biblii przy sobie.