sobota, 26 stycznia 2013

Walka o przetrwanie


będę cię miał
a ty nie przestaniesz mnie chcieć
aż oboje dopłyniemy do finału

owładnę tobą bo to potrafię
a potem ty pierwszy raz odpadniesz

zrobię to tak byś nie mogła się nasycić
jesteś moją kochanką
dasz mi czego zechcę

to ja jestem obiektem twego pożądania
jesteś zależny ode mnie
beze mnie nie możesz nic

choćbym miał zrobić to siłą

do tego się nie posuniesz
chyba że cię poproszę

zrobię co zechcę
będziesz jęczeć i błagać o więcej

zrobisz to na co ci pozwolę
oboje jesteśmy tak samo zdemoralizowani

"z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli" (Mk 7,21)

Moje przemyślenia

Czas się cholernie dłuży, A noc się strasznie nuży... Trzeba tyle przeżyć, Żeby koniec końców nie żyć.. I masz ci babo placek... Kolejny młodziak, niby słodziak, 'Wszystko' ma a wbija sobie nóż w serce... Umiera... I w ten oto sposób: Żaden smutek mu nie doskwiera... Radosny człek szuka dowodu, Czy oby napewno nie ma innego sposobu? Po cóż to żyć kończyć? Po cóż tyle krwi sączyć? Myśli, myśli i nie widzi sensu... Sięga do kredensu, Może tam podpowiedzi szuka... Rękoma o drewno stuka... I koniec końców nic nie wymyślił.. Dlaczego? Bo nie zrozumiał problemu..

Burza



 BURZA
Chciałabym zabrać się na przejażdżkę z piorunem...
Złapać "okazję"... samochody osobowe, rowery, motory, traktory, maluchy.. (2012 rok i maluch na mieście!), wszystko to takie zwyczajne..
Brak tego piorunującego spojrzenia...
Wyobrażam sobie jak wsiadam na piorun..
Ruszamy!
Wielki grzmot..
Ciekawe po jakim czasie zeszłabym na ziemię ?

Chciałabym teraz stać na dworze...
Pomoknąć.. ogarnąłby mnie spokój..
Mimo grzmotów, huków, mimo wszystkiego myślę, że byłabym spokojna...
Tak sobie przynajmniej wyobrażam.....