poniedziałek, 23 września 2013

***(ucieczki bywają...)

ucieczki bywają
m ę c z ą c e

nie raz
ostatnim razem
rozerwali nam
p i ó r a 
i wszystko i n n e

szeptali
t y l k o
a szkoda

chciałabym trwać
t r a w i ć
powstrzymywać.

Na drewnianej scenie

Na drewnianej scenie spływają po desce,
W kolorach brokatu tak kolejne łzy.
Ich twórca wciąż pragnie zakończyć tę klęskę,
Wychodząc do aktu powieka mu drży.
I choć nie mówił o tym nikomu,
I choć malują na twarzy mu smak,
Nie może dłużej grać sam na tej scenie,
Scenariusz tej sztuki to nie jego świat.

Zgubiony w przestrzeni zatapia w butelce,
Skrywany po dziś dzień przenikliwy ból.
I patrząc wciąż w oczy szmacianej kukiełce,
Zazdrości, że nie zna znaczenia swych ról.
I choć nie mówi o tym nikomu,
I choć malują na twarzy mu smak.
On woli w smutku zatracić swe serce,
Chce zatrzymać w sobie kukiełkowy świat.

Lecz kiedyś po akcie, opadnie kurtyna,
A on w swym ukłonie usłyszy ten wrzask.
Tak zniknie mu z twarzy ponura wciąż mina,
Zrozumie jak wielki przyświeca mu blask.
I zacznie mówić o tym każdemu,
I poczuje w ustach prawdziwy smak.
Bo to najszybsza jest droga do szczęścia,
by umieć pokochać prawdziwy swój świat.

środa, 18 września 2013

rozkosz słowa

w moim ciele imię ukryte
delikatnie wyskrobane
w duszy dziewiczej.
tak biała moja skóra,
czerwoną pościelą okryta
i wciąż na dotyk rozkoszy czeka.

rozkoszy słowa.
rozkoszy dźwięku mego imienia
wypowiadanego przez głos bezpieczny.