niedziela, 11 listopada 2007

Nie boję się




Nie boję się marzyć, nie boję się żyć,

Boję się tylko bez celu być,



Tak jak wszyscy, w codzienności,

W zwykłej otchłani marności,



Nie umiem powiedzieć ,,Carpe Diem"

I cieszyć się każdym nowym dniem,



Znam tylko jedno hasło ,Memmento Morri"

I tyko ono przed Śmiercią mnie broni,



Chcę istnieć, chcę żyć, oddychać,

w szczęściu i radości pływać,



Chcę wierzyć w lepsze jutro,

Że nie będzie mi wtedy smutno,



Lecz czy ono kiedyś nadejdzie?

Znad otchłani smutku wzejdzie?



Czekam, bo wierzyć tak bardzo chcę,

Że Bóg dobrze zakończy bajkę tę,



Łzy szczęścia wtedy wypłyną,

I zło ze świata zmyją,



I tak niech już zostanie,

życie proste, w miłości wspaniałe...






vampire



środa, 7 listopada 2007

Co by było



A gdyby tak dostać skrzydeł...
A gdyby tak cofnąć czas...
A gdyby tak zasiąść na tronie świata...
A gdyby tak pozamieniać wartości... ?

Marzenia...

Ulotne iluzje płonące na wietrze.

Myśli...

Ludzki umysł zmiennym jest.
Z każdą chwilą marzenia zakwitają na nowo
W głębi ludzkich serc.

A gdyby tak bohaterem być?
Gdyby tak strzec świat od zła?
Co by było, gdyby TO się nie skończyło?
Jakby się mi żyło wśród Nich?

    Sława, bogactwo, uroda...!
Czy są tym, czym są?
Czy warto poświęcać im myśl?
Kierować aspiracje i plany?

Co by  było, gdyby marzenia
spełniły się w jednej chwili?

Pustka w ciemne, ciche noce.
Nuda i szarość w naszym świecie,
Co winien być pełen barw.
W milczeniu
i
grzechu
oczekiwanie na śmierć.

Tragedie powstaną z ludzkich serc.
Krzywda wyjdzie z umysłów setek tysięcy.
Kurzu kłąb przetaczający się po pustyni
Wykorzystanej i porzuconej wyobraźni.

Niech marzenia realizują się powoli,
Pracujmy na spełnienie swych snów.

Niech po długiej drodze spełni się myśl.
Niech po nocy nastanie nowy świt,
A  świat rozbłyśnie tysiącem barw.

Dobranoc, niech spełni się mój sen...





kukurydza


czwartek, 1 listopada 2007

A niezależność?



Oczy zbyt zmęczone, nie chcą już
ronić łez...
Ludzie wysysają z Ciebie szczęście,
śpieszą skutki czasu, kierowani
Zazdrością...
Od samego progu rozsiewam melancholję.
Chcę napisać nowy rozdział,lecz
niezależność
trudną panią bywa.
Zakładam więc ciemne okulary i
udając ślepca,
odwieszam marzenia na wieszak,
idąc dalej.
W życie...




aleksandra.