wtorek, 14 kwietnia 2009

Proteza




Zmysł nakarmiłam zmysłem.



Mam tylko jedną rękę.

Tik, tak. Tiii...

Wewnątrz płoną zegary.

Nie zabieraj mi jej!



Pamięć nakarmiłam pamięcią.



Zostało mi osiem palców.

I patrzę, patrzę przez nie!

Odchodzi jeden, drugi odszedł.

Nie zabieraj, słyszysz?!



Chwilę nakarmiłam wiecznością.



Mam tylko paznokieć.

Nieżywy! Wieczny zatem.

Słyszysz? Słyszysz pukanie?

Nie! Naturalnie! Precz!



Bunt! Lament! Krzyk! Cii...



Nie czekaj.

Na zamknięcie drzwi,

trzaśnięcie powiek,

zaszycie ust.



Cii... Ja czekam.

Czekam.






Canard

 

sobota, 11 kwietnia 2009

Miejski poranek




Z brudnego chodnika,
na którym buty
zostawiają ślady
ludzkich problemów
obserwuję

Miejski Poranek

Znów wyłączył budzik
i zaspał do pracy,
wypił kawę na zimno
bo nie zagotował wody
zabiegany

Miejski Poranek

A ja próbuję zatrzymać
wskazówki zegara
i patrzeć na

Miejski Poranek
w stop-klatce




Risa

 

wtorek, 7 kwietnia 2009

List do Boga




Stanę na krawędzi, lecz nie drgnę.

O Boże! Za coś zesłał tutaj tych ludzi!

Bo dzisiaj stoją a jutro z mgielnym porankiem,

padają niezauważeni w przepaść...



Z goryczą pisze do Ciebie, boś jest!

Choć właśnie nam, ginącym, gnijącym!

Zadał tę bólu pieśń. Cóż po talentach?

Kiedy zostawiasz je sam dla siebie?



Przez szpitalne mury z krzykiem,

przechodzą nowe wątłe ciała i wątłe dusze.

Jesteśmy tutaj by umrzeć, w separacji.

Jesteśmy tutaj, by świat nie musiał na nas patrzeć.



Pomóż mi, Boże! Proszę! pomóż mi, uwierzyć..

Że jesteś dobry, a całe to miejsce-

-Hospicjum to jest pomyłka. Boże!

oddaj mi moja matkę - nadzieję...