Cierpienie to smutek po stracie.
Łzy to czysty żal za czymś,czego już nie będzie.
Wiara to nadzieja na czyjejś istnienie.
Marzenia to spełnienia snów.
Miłość to znaczy kochać,ufać,
Wierzyć i czuć to uczucie od drugiej osoby.
Umrzeć znaczy istnieć w odmiennym świecie.
Tęsknić znaczy pragnąć zobaczyć kogoś,kogo nam brakuje.
Mi brakuję wiele osób i z ich stratą staram się pogodzić.
Jest ciężko i to bardzo,
Ale to dla nich staram się nie poddać,
Ciągle walczyć i zaakceptować to życie,tą stratę.
I to,że zobaczę ich wtedy,gdy ja również odejdę.
Nie nastąpi to prędko,bo zyskałam szczęście przez ból i krzywdy.
Łamane obietnice,ale też słowa pocieszenia.
Słowa,które mi powiedziały:
Jesteś ważna nie tylko dla siebie,
Lecz dla innych również.
Czyny,które przekazały,że:
Innym na moim szczęściu zależy
I nie zostawią mnie nigdy samej .
Te życie zawdzięczam tobie Boże.
Nie chcę zapominać o zmarłych,lecz o nich pamiętać.
Nawet jeśli przez to cierpię.
Wspomnienia bolą,ale dzięki nim lepiej jest żyć.
Uczę się przetrwać i wierzę,że spotkam ich w innym świecie
Tam ich odnajdę wszystkich,choć pozostaną inni na ziemi.
Inni na których mi zależy i nie chcę ich stracić.
Nie odbieraj mi i moim bliskim życia Boże.
I zostaw wspomnienia,to nam pomoże wytrwać.
niedziela, 17 listopada 2013
Niepewność
Księżyc na niebie świeci.
A jestem pełna myśli,że go stracę,
Że odejdzie i go więcej nie zobaczę.
Słońce zgasło,a ja płonę.
Płonę cała,ta niepewność rozgrzewa moje ciało.
Złość i miłość rozpala moje serce,
Tak jak ogień kamień.
Właśnie tak mocno bije moje serce,kiedy on jest obok.
Jego serce bije tak nierównomiernie,
Tak niepewnie, jakby nie wiedział co do mnie czuję.
Może nie wie jak to wyrazić.
Jak to dobrać w słowa bym wiedziała,że to prawdziwa miłość.
Miłość prawdziwa jest wtedy ,kiedy obojgu ludziom na sobie zależy,że:
Pójdą za sobą w ogień,
Poświecą duszę dla dobra tej drugiej osoby,
Oddadzą wszystko by ta osoba mogła odnaleźć szczęście.
Ta myśl,że go stracę prowokuję mnie do walki o:
Tą miłość,której szukałam tak długo,
O szczęście,które odnalazłam nie dawno,
O ten spokój duszy i o to by być z nim na zawsze.
Na zawsze,na całe dni,miesiące i lata.
Chcę to czuć,tą jego miłość cały czas,
Całą wieczność,do ostatku moich sił.
Boże pozwól mi choć raz żyć tak jak teraz.
Tak w dostatku tych uczuć i spokoju myśli.
Pozwól,a odwrócę wszystko co do tej pory złego uczyniłam.
A jestem pełna myśli,że go stracę,
Że odejdzie i go więcej nie zobaczę.
Słońce zgasło,a ja płonę.
Płonę cała,ta niepewność rozgrzewa moje ciało.
Złość i miłość rozpala moje serce,
Tak jak ogień kamień.
Właśnie tak mocno bije moje serce,kiedy on jest obok.
Jego serce bije tak nierównomiernie,
Tak niepewnie, jakby nie wiedział co do mnie czuję.
Może nie wie jak to wyrazić.
Jak to dobrać w słowa bym wiedziała,że to prawdziwa miłość.
Miłość prawdziwa jest wtedy ,kiedy obojgu ludziom na sobie zależy,że:
Pójdą za sobą w ogień,
Poświecą duszę dla dobra tej drugiej osoby,
Oddadzą wszystko by ta osoba mogła odnaleźć szczęście.
Ta myśl,że go stracę prowokuję mnie do walki o:
Tą miłość,której szukałam tak długo,
O szczęście,które odnalazłam nie dawno,
O ten spokój duszy i o to by być z nim na zawsze.
Na zawsze,na całe dni,miesiące i lata.
Chcę to czuć,tą jego miłość cały czas,
Całą wieczność,do ostatku moich sił.
Boże pozwól mi choć raz żyć tak jak teraz.
Tak w dostatku tych uczuć i spokoju myśli.
Pozwól,a odwrócę wszystko co do tej pory złego uczyniłam.
Autor:
Alicja Krawczyk
czwartek, 14 listopada 2013
Rozbitek
na kształt człowieka
wypełniam przestrzeń
w zgliszczach uczuć
moje cmentarzysko
non omnis moriar,
przyjaciele
wypełniam przestrzeń
w zgliszczach uczuć
moje cmentarzysko
non omnis moriar,
przyjaciele
z tej kakofonii oddechów
z sercem na bezdechu
wyruszam w rejs
trans-horyzontalny
po morzach
przemilczanych słów
z sercem na bezdechu
wyruszam w rejs
trans-horyzontalny
po morzach
przemilczanych słów
niegdyś
jeśli zatrzymam się
w przylądku marnej nadziei
głucha samotność
przywita mnie skinieniem
lecz nie odnajdę tam Ciebie
tylko dryfujący czas
w butelce
na tafli chwil utracony
jeśli zatrzymam się
w przylądku marnej nadziei
głucha samotność
przywita mnie skinieniem
lecz nie odnajdę tam Ciebie
tylko dryfujący czas
w butelce
na tafli chwil utracony
Autor:
Kahja
Subskrybuj:
Posty (Atom)