wtorek, 13 października 2009

Cenzura myśli



Może już nie ma wojny ani wojennego stanu

Nawet o komunie mało kto pamięta

A mimo to nadal nie wolni

Bo sami sobie pułapkami jesteśmy



Bo oni przeczesują nasze kieszenie

Sprawdzają nasze martwe ciała na sekcjach

Na satelicie widza gdzie idziesz

z kim sypiasz, rozmawiasz, pijesz



Prześwietlą Cię na wylot na lotnisku

niebieskim szklanym okiem usypiają

Białą tabletką narkotyzują

I swoimi słowami ogłuszają



Nawet nam myśleć nie wolno po swojemu

Każdą myśl dokładnie cenzurują

A ty wciąż tak samo

Jesteś uzależniony od nich



I choćbyśmy krzyczeć zaczęli

Wyszlibyśmy wszyscy na ulice

Oni wmówią nam ,że to dla dobra naszego

wbrew terroryzmowi , atakom, wojnom



I zapominamy od nowa

Że to oni wojny wszczynają

Że to oni niewinnych mordują

I pieniądze nasze kradną



Ale sami sobie winni jesteśmy

Dajemy się na ślepo

Bo inaczej żyć nie umiemy

Bo inaczej życia nie widzimy






murdermachine

 

poniedziałek, 12 października 2009

Spotkanie na ławce




Spotkali się na tamtej polanie

Przeklętego rozstania

Wśród krzyków i jęków

Z cierpienia, z tęsknoty

Tragicznych, umarłych kochanków

W codzienność życia



Oczy w tańcu zmysłów

Poiły się niepokorne dawnym widokiem

Pożądań cicho skrywanych snów

Skoczne grały melodie

Dłonie skąpane w słońcu

Powrót do starych dni śpiewał ptak

Gdy cały świat dokoła trwał



To już rok i miesiące dwa

To ta ławka, to ten park

Lustrzanej rzeczywistości blask

Zacierają się szczegóły

Zapomnianych zdjęć

Lecz nieśmiało pytam Cię:

Czy przez mgłę,pamiętasz jeszcze mnie?

Ona tak czule tuliła go



Serce Jego na zawsze

W najmilszym Wilnie zostanie

Rzym już wzywa,Miasto Siedmiu Wzgórz

On w dojrzałość życia wchodzi sam

Ona tak czule tuli go

Gdy cały świat dokoła trwa

Czy  nie musi wino dojrzewać w ciemnych i głuchych piwnicach?
Dlaczego jednak dopiero dziś nauczyliśmy się kroków w naszym wspólnym tańcu zakochania?





Nierozpoznany

 

piątek, 9 października 2009

'lato





płaczmy proszę, płaczmy
i złośliwie
po smukłych murach
skaczmy do słońca.
bądźmy
tak głupi jak zawsze, gdy
nie wstrzymując oddechu
i poprawiając włosy, biegamy
desperacko
po rosie. że niby romantycznie
zbierajmy jagody i uśmiechy dni.

same stukają dziś klawisze blednąc
magią wspomnień. przez palce
czas nam umyka
jesteśmy zbyt leniwi
na miłość




aleksandra.