na samym dole dwie kolorowe książeczki
potem radio które dawno przestało grać
pudełko po butach pełne kapsli od piwa
wyblakła różowa wstążka długości dwa metry
kilka luźnych kartek z głupimi wierszami
ulubiona bluzka z plamą po kawie
trzy zeszyty z dziecięcymi opowiadaniami
pudełka po płytach zapomnianych zespołów
czerwone spodnie z dziurą na kolanie
butelka po pierwszym legalnym winie
pluszowy niedźwiadek z naderwanym uchem
bransoletka z różowych plastikowych koralików
stary pantofel z naderwanym obcasem
trzy lalki Barbie w balowych strojach
doniczka z kwiatem uschniętym na amen
torba szmatek od cioci krawcowej
pierwsza uszyta sukienka dla lalek
cztery zdjęcia w kolorowych ramkach
potem już na szczycie wyszczerbiony kubek
stary piórnik pełen wypisanych długopisów
i garść figurek z Kinder Niespodzianki
ułożona ze śmieci
wieża wspomnień
czwartek, 24 stycznia 2013
środa, 23 stycznia 2013
Kurs miłości
Wiersze w cenie Twego uśmiechu
lub po dwa ciepłe słowa.
Brzmi zachęcająco, piszę w pośpiechu
choć nie ma kolejki to magii okowa
trzyma mnie i nazywa klientem
niezbyt bogatym z pustym kentem.
Spojrzenie po trzy uśmiechy,
cichy chichot najdroższy spod strzechy
upragniony w mych myślach,
więc przeliczam wiersze i uśmieszki,
komplementy i balet dżentelmeński.
Zbieram powoli, myślę ile zyskam:
Wstęp do stęsknionych snów
i błahego bajarza myśli znów
trochę szczęścia, złudnej nadziei
trochę łez w sennej kąpieli.
A Ty? Niedługo zamkniesz mi sklep,
a mi wymknie się miłości chleb.
Znalazłem drobne pomysły:
trzy róże i łakocie
wypłacone mi w złocie.
Wygrałem, kupiłem i monety prysły.
Biedny jak przedtem
biedny bo bez złota,
a ja śmieję się, tańczę fokstrota
szczęśliwy wraz z miłosnym pakietem
pełnym uczuć i zawirowań,
rumieńców i rozczarowań.
Och biedaczysko! Jam bogatszy niż król
mam ukochaną z rumieńcem
tańczącym z uśmiechem za róży wieńcem,
a taki król ma tylko skarbiec, sługów i jakiś dwór...
_____________________
pierwszy raz napisałem coś lekkiego, śpiewnego i trochę dziecinnego,
dobrze wyszło?
lub po dwa ciepłe słowa.
Brzmi zachęcająco, piszę w pośpiechu
choć nie ma kolejki to magii okowa
trzyma mnie i nazywa klientem
niezbyt bogatym z pustym kentem.
Spojrzenie po trzy uśmiechy,
cichy chichot najdroższy spod strzechy
upragniony w mych myślach,
więc przeliczam wiersze i uśmieszki,
komplementy i balet dżentelmeński.
Zbieram powoli, myślę ile zyskam:
Wstęp do stęsknionych snów
i błahego bajarza myśli znów
trochę szczęścia, złudnej nadziei
trochę łez w sennej kąpieli.
A Ty? Niedługo zamkniesz mi sklep,
a mi wymknie się miłości chleb.
Znalazłem drobne pomysły:
trzy róże i łakocie
wypłacone mi w złocie.
Wygrałem, kupiłem i monety prysły.
Biedny jak przedtem
biedny bo bez złota,
a ja śmieję się, tańczę fokstrota
szczęśliwy wraz z miłosnym pakietem
pełnym uczuć i zawirowań,
rumieńców i rozczarowań.
Och biedaczysko! Jam bogatszy niż król
mam ukochaną z rumieńcem
tańczącym z uśmiechem za róży wieńcem,
a taki król ma tylko skarbiec, sługów i jakiś dwór...
_____________________
pierwszy raz napisałem coś lekkiego, śpiewnego i trochę dziecinnego,
dobrze wyszło?
Autor:
Sognatore
wtorek, 22 stycznia 2013
Serce i rozum
Kiedy po raz pierwszy Cię spotkałem, strach przejął moje myśli.
Serce krzyczy: tak! Umysł mówi... Uważaj.
Nie chcę, by znowu ktoś, przez tą wewnętrzną walkę czuł się skrzywdzony.
Nie chcę, by ktoś przeze mnie płakał.
Nie chcę, by raz spleciona nić okazała się zbędnym supłem.
Muszę uciec od tego, co było, by móc Cię odnaleźć.
Odnaleźć bez żadnego strachu,
bez zbędnych kalkulacji,
kierując się wyłącznie sercem...
Serce krzyczy: tak! Umysł mówi... Uważaj.
Nie chcę, by znowu ktoś, przez tą wewnętrzną walkę czuł się skrzywdzony.
Nie chcę, by ktoś przeze mnie płakał.
Nie chcę, by raz spleciona nić okazała się zbędnym supłem.
Muszę uciec od tego, co było, by móc Cię odnaleźć.
Odnaleźć bez żadnego strachu,
bez zbędnych kalkulacji,
kierując się wyłącznie sercem...
Autor:
demorel
Subskrybuj:
Posty (Atom)