znałeś każdy zakamarek słońca
spijałeś wodę ze źródła ust
drepcząc ścieżki nietracące oddechu
zagnieżdżałeś się w mózgu
jak ptak co na wiosnę wije swe gniazdo
wykrzesałeś ogień
wzbijający się krzykiem w czarne niebo nocy
schodziłeś w niebezpieczne kaniony
dygocząc podnieceniem
i namiętnie śpiewałeś pieśni
których już nie pamiętasz