środa, 9 września 2009

Moja muza




Czy śpisz, moja Muzo?

Ty, któraś mnie natchnąć miała, śpisz?

Niech odejdzie daleko zdrajczyni przebiegła

Niechaj przepadnie na zawsze w nicość odległą.



Gdzie jesteś, Muzo, moja Muzo?

Gdym w próżni, bez patosu, sam

Na tacy srebrzystej podana

Niepewność jutra- dzisiejszym pewnikiem.



Muzo moja, Muzo

Jak długo jeszcze mówić będziesz: „nie dzisiaj!”?

Utopia pospolita

Takich wiele



Pogrążę się w głęboką otchłań

Na zatracenie pójdę krokiem

Mężnym; z siłami ciemności i niebytu

A wraz ze mną umrą tajemnice ciemnego sztandaru

Już nie odrodzę się jak feniks

Z kupki szarego popiołu

Śpij Najdroższa, śpij







Nierozpoznany

 

niedziela, 6 września 2009

Odbudowa




Zapomniałam o odjeżdżających autobusach
pijanych chwilami pełnej namiętności.
Wołałam z przystanku o brudne powroty,
dostając w zamian krzyk odbity echem.

Bujane fotele niczym rdza skrzypiały pode mną
na wieki przeklinając chwilę mojego renesansu.
Miałam być pierwszą, okazałam się ostatnią.
Nie przewidziałeś swojego braku jako klęski odnowy.

W ścianach, gdzie zakazali mi powietrza
oglądałam życie przez otwór wentylacyjny.
Korytarz przyprowadzał do mnie zapach acetonu,
odbierając rozmowy z tobą i światem.

Odeszłam, zanim pozwolili ci zapukać do drzwi.
Szukałam cię w tamtym autobusie, po którym zostało Nic.
Później umarłam, tak prozaicznie jakoby pociągnięcie
za sznurek zgasiło światło w całym wszechświecie.




Canard

 

czwartek, 3 września 2009

pustki




piasek zaplątał się w wiatr w słońcu zaś
wspomnienia wydały się proste

neonowe lustra zamknęły mi
ulice pełne ludzi
głupich jak ja pięknych marzeniami błądzących
rzeczywistością

nie mam wiary i pieniędzy
z kalendarza lecą liście zasuszone tęskno
i ckliwie do pokoju wlatują

nie ma ludzi niezastąpionych





aleksandra.