krok za krokiem
ciemność dech zapiera
puste twarze bielą straszą
nie broń swe winności starej
poplamionym szlakiem dąży
nie gań stałych słów!
zamknij spustoszały smród!
a dłonią przesuwasz...
jedną stopą suniesz...
nie łudź się szarym spojrzeniem jego
bezwarunkową siłą miażdży
*tytuł książki A. Pilipiuka "2586 kroków"
czwartek, 30 maja 2013
piątek, 24 maja 2013
Nienasycenie
Asfalt pachnie słońcem
Szeroko patrzącym wzrokiem
Omijam faktury pobudzające do życia
Zakazali mi oddychać
Objętość płuc zmniejszyła się do minimum
Ręce pozbawione duszy
Związane z ziemią w którą zabronili się wtulić
Zapachy mieszają się
W kwaśny smak nienasycenia
__________________
Znowu zimno i ponuro. Ale przynajmniej "Przestrzeń Literacka" zakończona sukcesem. Wiersz sprzed kilku tygodni, zainspirowany przejażdżką rowerem w ciepłe popołudnie.
wtorek, 21 maja 2013
Reinkarnacja
popółnocna pora już
najwyższa
rozkneblować stęchłe usta
suche słowa
słone szepty
spierzchły się w kolebce nocy
najwyższa
rozkneblować stęchłe usta
suche słowa
słone szepty
spierzchły się w kolebce nocy
seria myśli strzela celnie
w rozwodniony odmęt ciszy
namacalnie
na bezdechu czuję
każdy kant jej
wypukło-wklęsły
w rozwodniony odmęt ciszy
namacalnie
na bezdechu czuję
każdy kant jej
wypukło-wklęsły
zbudowałam sobie pokój
na ruchomych piaskach
samotności
tu żadne kraty
nie trzymają tak mocno
jak spustoszały umysł
jeśli wierzyć w reinkarnacjęna ruchomych piaskach
samotności
tu żadne kraty
nie trzymają tak mocno
jak spustoszały umysł
umarłe noce i poranki
będą początkiem nowych
będą zaczynem kolejnych bezgłośnych uderzeń
na horyzoncie serca
Autor:
Kahja

wtorek, 14 maja 2013
sobota, 11 maja 2013
Deszcz
przewrotnie szaro zrobiło się za oknem
gdy w końcu spadł z nieba pierwszy deszcz majowy
niczym łzy niebiańskie tęczę za sobą pociągnął
i spłynął zielenią po bezbarwnych szybach
zmył z nich duchotę i ciepły pył słońca
zakwitł na kwiatach kolorem nadziei
ożywił spalone słońcem pustynie z betonu
a z ludzi wydusił westchnienie rozkoszy
na rozgrzanych asfaltach przestali się rozpływać
pędząc przed siebie nie wiadomo dokąd
słońce dla nich przygrzewa zbyt mocno
drzewa są zbyt zielone, kwiaty zbytnio pachną
ukryci w szklanych klatkach i bunkrach z żelbetonu
nie zwracamy uwagi na wołanie natury
zamknięci jesteśmy we własnych dążeniach
i nie dociera do nas cichy szept aniołów
gdy w końcu spadł z nieba pierwszy deszcz majowy
niczym łzy niebiańskie tęczę za sobą pociągnął
i spłynął zielenią po bezbarwnych szybach
zmył z nich duchotę i ciepły pył słońca
zakwitł na kwiatach kolorem nadziei
ożywił spalone słońcem pustynie z betonu
a z ludzi wydusił westchnienie rozkoszy
na rozgrzanych asfaltach przestali się rozpływać
pędząc przed siebie nie wiadomo dokąd
słońce dla nich przygrzewa zbyt mocno
drzewa są zbyt zielone, kwiaty zbytnio pachną
ukryci w szklanych klatkach i bunkrach z żelbetonu
nie zwracamy uwagi na wołanie natury
zamknięci jesteśmy we własnych dążeniach
i nie dociera do nas cichy szept aniołów
piątek, 10 maja 2013
bolesna egzystencja
myślę że nie wiem
i się nie mylę
bo do poznania
świata między
piekłem a niebem
potrzeba wyższej świadomości
osiągalnej dla ludzkości
lecz
wrażenie istnienia
stanów umysłu
przechodzi w formę
komicznego tragizmu
i się nie mylę
bo do poznania
świata między
piekłem a niebem
potrzeba wyższej świadomości
osiągalnej dla ludzkości
lecz
wrażenie istnienia
stanów umysłu
przechodzi w formę
komicznego tragizmu
Autor:
Killith

Subskrybuj:
Posty (Atom)